czwartek, 20 sierpnia 2015

(130) Reżyserki i ich filmy: Kate Lane - Fear of Water

Reżyserki i ich filmy z motywem lesbijskim (130)
Kate Lane - Fear of Water W. Brytania 2016r.  












Castle Party 2015 Bolków zdjęcia





Baby w sukienkach...




Nie możesz być lesbijką, a nawet kobietą, jeśli lubujesz się w gorsetach, pończochach, czy sukniach… Jeśli za dużą wagę przywiązujesz do kobiecego ciała, seksu, pożądania, a twoje historie nie są stereotypowe… 
 



Gustujesz? Ona mówi: Nie możesz!





Zatem może poszukamy tej tajemniczej opcji, co to wykaże nam kto jest kim, czy inaczej kto za kogo może się uważać, gdy już zawyrokują iż ty akurat taka czy siaka na pewno być nie możesz...



Właśnie, jak to z niektórymi jest, że nie mają prawa "wypełzać" z tych swoich dziur na światło dzienne, gdyż, ponieważ, burzą uświęcony pogląd na temat płci, orientacji, wyglądu, relacji? I wprowadzają zamęt, szczególnie gdy odnosi się do nich ktoś, kto postanawia ograniczyć ci perspektywę, a jak przekroczysz „granicę” (?) zarzuci ci co tylko zechce, wprowadzając cię w osłupienie.

MROK i beznadzieja, gdy zewsząd czyhają na ciebie, co by ci uprzykrzyć życie, skoroś nie taka i nie siaka.













Jesteś z innego świata? Coś innego zdybać cię potrafi, nie to, czym podnieca się przeciętna Kowalska? Nie dobrze. Że światy różne? A głowa tak ogranicza i nie rozumie zjawiska różnorodności...
































 















To twoja książka, to twoja opowieść, w niej osadzone są twoje bohaterki...


To może być „Władca Pierścieni”, może być „Star Wars”, totalnie odjechana fikcja ( w obu przykładowych światach osadzeni w zasadzie wyłącznie mężczyźni). 

Nikt nie ma prawa zabronić ci przedstawiania świata i relacji między ludźmi, kosmitami i zwierzętami na sposób, który tobie właśnie odpowiada. Krytyczne ze strony uważającej się za wyrocznię: TO NIENATURALANE, w sensie nie lesbijskie, bo lesbijki takie nie są, to twoja prawda, zastanów się, jak ktoś odbierze twoje oskarżenie. To twoje ograniczające inne osoby wizje, którymi nie szafuj na lewo i prawo i nie atakuj tym inne, obrażając je w taki niewyszukany sposób. Odwal się od czyjejś wizji i czyichś upodobań. Nie dawaj sobie prawa decydowania która jaka, winna być powinna, jak wyglądać, czym interesować się, jak podchodzić do innego człowieka. Nie rządź się jej/jego ciałem, płcią, orientacją, wizją siebie, upodobaniem. Odróżnij nieprawdę, oszustwo od określonego gustu względem kogoś/czegoś. Moja bohaterka w sukience czy gorsecie, która pożądliwym okiem patrzy na ciało innej kobiety – jest moją bohaterką danej chwili, danego dnia, czy nocy, gdy ślęczę nad klawiaturą.
Tak – mam jakieś upodobania. Tak, każda jakieś ma.
Tak – bohaterki i historia zawsze jakieś muszą być. Np. właśnie takie, właśnie takie z określonego powodu. 




Jaka ma być lesbijka? No jaka? Jaka ma być kobieta? No jaka?!














Pasują? Ty decydujesz które są właściwe?

Nie twoją sprawą jest twierdzić, że coś jest na tyle obrzydliwe, iż odstręcza od czytania, czy zapoznania się z historią. Różnorodność w przyrodzie dokumentuje coś, czego ty nie zamierzasz dostrzegać, a jeśli już się zetkniesz, chcesz zwalczyć w imię dyskryminowania i głoszenia tezy co to wskazać ma, iż regulacja określonych „przywar” nie może dopuścić „inności”.

 














Dyskusja o pisaniu nie ma na celu narzucać drugiej tematu i charakteryzowania bohaterek podłóg tego, co wyłącznie ty zdolna jesteś sobie przyswoić. To tylko kwestia podzielenia się historią. Zgadnij, kiedy przekraczasz próg przyzwoitości i zaczynasz dyskryminować, chcąc kogoś podporządkować...



Tak, te obok to wytwór czyjejś wyobraźni, co to wcale nie książką, ale dodatkiem dla ludzi z określonych środowisk, z gustami innymi jak twoje.






Nie narzucaj innym wizji lesbijstwa, relacji pomiędzy dwiema kobietami. Nie masz nade mną władzy jak dyktatorka. A jeślibyś chciała po taką sięgnąć (aby mnie odczłowieczyć), to szybko ukrócę twoje starania co do zawłaszczenia co jest właściwe, a co nie, odnośnie mojej osoby, tego jaka powinnam być, co powinnam myśleć.







Z książkami bywa niestety także jak z filmami (dla przykładu), mało, ciągle mało. Ktoś próbuje przełamać schematy, wypełnić lukę. Docenisz? Nie, bo tkwisz w tym, co akurat ciebie zajmuje, ale przy okazji innych nie zwalczaj.





Klimat wcale nie musi wpisywać się w twoje oczekiwania. Trudno to zrozumieć?



Ciągłe narzekanie na wszystko świadczy o charakterze.



Jeszcze:
Pomyśl, kiedy kogoś dyskryminujesz kierując się fobicznym podejściem. 

Na przestępstwo, jest paragraf.






Tak, te straszna wizja, te gorsety, te pannice co to inne...







Jeśli napiszesz książkę. Przedstawisz w niej określone bohaterki, które to łączy jakaś relacja - ale komuś (posiadając zdecydowanie specyficzne poglądy na życie) nie przypadnie do gustu, bo poglądy na płeć kulturową, seks, ciało, staną się bronią do zwalczania tego co przelewasz na przysłowiowy papier – możesz najzwyczajniej na świecie zostać oskarżona o wszystko, włącznie z tym, że twoje lesbijki nie są lesbijkami, bo nie spełniają pewnych wyśrubowanych kryteriów stereotypowego lesbijstwa. Za dużo o ciałach, seksie, ciągłym „o kobietach” miast o „jakimś” (jakim) świecie…, facetach, zwierzętach, i w ogóle pogodzie? Źle! To ty wybrałaś, ty zdecydowałaś iż w tej właśnie książce, przedstawisz taką właśnie a nie inną historię, a twoje bohaterki okażą się być takie właśnie nie inne. Źle! Jak śmiałaś?! Akurat czytająca urażona oświadczyła że to nie w jej guście… Problem? Nie, skąd. Problemem jest to, iż uznała że jej miara lesbijstwa, kobiecości, co komu wypada, nie uwzględnia czegoś, co służy innym. Tak po prostu – i zawyrokowała, pisząc ci to bez ogródek, iż twoja historia nie jest dla lesbijek, w ogóle kobiet.

Twoje założenia odnoście historii i bohaterek nie są tym, do czego miałaś prawo. To inna uzna o czym winnaś pisać i kto winien być twoim targetem – jeśli chodzi o treść twych wypocin.



Świat ma być skrojony pod określoną miarę. Masz tworzyć według określonych schematów. Znaczy, miejsce twoje w jakichś norach, co by nie razić swoim istnieniem i swoimi historiami ten cudowny świat z jakiego się wywodzi ta, co to stawia cię do pionu i traktuje jako nierówną sobie. W otchłań dziwów strącą cię i jeszcze napiszą że nie jesteś mi równa. Historie lesbijskie muszą być opowiedziane według pewnego schematu – inaczej nie mogą konkurować z innymi znanymi i „uznanymi” jakie to tak idealnie wpisują się w konwencję co to zawłaszczona przez jakieś zarozumiałe i wszystkowiedzące. Twój pomysł na historię i na bohaterki jest… zły. A to oznacza, iż skoro czyimś gustom nie przypadł, to jest to równoznaczne z jej prawem do krytyki, nawet personalnych ataków, gdzie wskazuje ci się twoje miejsce. Wykazując wyższość własną, względem wszystkiego.

Zbłaźnić się jest łatwo. Cóż, są takie osoby co to potrafią nieświadome tego. Stąd niedościgniona mistrzyni wzbudza trwogę, i przychodzi zadumać się nad stanem umysłu określonej części ludzkości, bo przecież nie znasz dnia ani godziny, gdy cię skażą i chętnie zobaczą w izolatce za twoje np. niebieskie włosy… A to ledwie pierdoła.