piątek, 11 października 2013

Mainstream – ideologicznie, gdy rozum śpi



Nic nowego – gdy wypróbowałam zasady działania pewnego portalu związanego z książkami (Lubimy czytać).



Możesz opisać książkę, która została wydana oficjalnie, nosi ślady poddania się pewnym zasadom. Jeśli więc jesteś twórczynią, samodzielnie wydajesz, ale nie pokusiłaś się o obdarowanie swoich książek czyś takim: ISBN – jesteś wykluczona. Na tym portalu nie umieścisz informacji o książce, jeśli Ty, to: kontrkultura.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Castle Party 2013 Bolków zdjęcia





Ciągle to samo... o książkach LGBT



Chybione założenia, dla konstruowania poglądu na temat książek o mniejszości spod literek LGBT.



Analiza podejścia osób, czy też osoby, do kwestii: Polski rynek książki, w których występują wątki osób/relacji homoseksualnych, biseksualnych, transseksualnych, czy ogólnie transpłciowych – niestety ogólne podejście do postaci spod literki T (transseksualizm, transgenderyzm, transwestytyzm) czy I (interseksualizm) – wskazuje na bagatelizowanie, w sytuacji gdy choć pewne wspólne cechy/doświadczenia łączą, jednocześnie mamy tu jednak do czynienia z wrzucaniem do jednego worka różnych zjawisk – na podstawie inicjatywy noszącej nazwę: Dyskusyjny Klub Książki LGBT Wrocław, wskazuje na typowe zachowawcze podejście, niczym nie różniące się od tego, z czym do czynienia można było mieć przez te kilkanaście ostatnich lat, gdzie tzw. wolny rynek teoretycznie umożliwia w miarę swobodny rozwój samego podejścia do tematyki literatury mniejszości LGBT.



Zastanawia, czy osoba która była inicjatorem, czy też osoby, także (niestety) należy do grona tych, które są przeświadczone o tym, że zdolne są występować w roli rzeczowego analityka rynku. Biorąc pod uwagę jakimi kryteriami posługuje się przy doborze książek, nad którymi następnie dyskutuje się w nielicznym gronie na spotkaniu – daje się zauważyć ograniczenie poznawcze wynikające z zamknięcia się na pewien pogląd co do metod wydawniczych i dystrybucyjnych. Dochodzi do tego typowa wybiórczość – jeśli do samowydających się autorów/autorek zalicza się wyłącznie mężczyzn (gejów). Wynik szczególnego zaangażowania dla wyszukania takowych z racji płci i orientacji jaką się posiada i typowe lekceważenie lesbijek, a osób „trans” traktowanie na przyczepkę, niejako z musu? I czy metoda – wydam się sam, to metoda: klasyczna drukarnia i klasyczna dystrybucja?

Konsekwentne – przy każdej nowej inicjatywie jeśli chodzi o odniesienie do książek skupiających się na mniejszości spod literek LGBT – zamknięcie na znanych nazwiskach i ciągłe wałkowanie o tym samym, jest już nudne.



Dobór tytułów i nazwisk wskazują na stałą potrzebę trzymania się tego co znane i sprawdzone (?), co podyktowane skupianiem się na tym co bezpieczne, czyli dostępne i już dostrzeżone przez innych. Środowisko upatruje sukces w otaczaniu się innymi już znanymi, widząc w tym szansę na stałe akcentowanie własnego nazwiska/dorobku. Taki zamknięty krąg staje się na tyle hermetyczny, że z zasady unika uznania dla innych, widząc w nich konkurencję. A zasada: „legalne” wydanie i klasyczna dystrybucja ma być jedynie słuszną i pożądaną – stąd uwidacznia się niedojrzałość w widzeniu zjawiska, jakim jest próba zaistnienia z twórczością opowiadającą historie mniejszości spod literek LGBT.



Kuriozalne jest więc cokolwiek z inicjatyw, co zamknięte na pewien przekaz, niedostrzegalny przez inicjatorów z różnych względów (niechęć i brak wyobraźni). Powielanie i stałe akcentowanie tego co już było, lub tego co znajomy właśnie napisał/wydał – trąci amatorszczyzną. Stąd inicjatywa: Dyskusyjny Klub Książki LGBT Wrocław jest tworem który nie dał sobie rady z tym, co zamierzał przeanalizować.

Podobny skutek – czyli określone wnioski – da się wyciągnąć po przeczytaniu różnych artykułów, jakie próbuje się tworzyć, przy okazji próby analizy polskiego rynku książek.

sobota, 18 maja 2013

Ułomne to wasze przeświadczenie



UŁOMNOŚĆ – w założeniach. Już u podstaw myślenia osób starających się pokłonić nad prozą homoseksualną, czy transpłciową – uwidacznia się nieuświadomione pozoranctwo. Pozoranctwo służące potrzebie przeoczenia. Czy poświadcza to o nędzy jeśli chodzi o zasób wiedzy? Czy to nieumyślna ignorancja? Czy jednak umyślne lekceważenie w imię wpisania się w pewien – UŁOMNY – pogląd, służący podtrzymaniu przeświadczenia, że to co niewidoczne i niepowszechne – nieistotne? Przy odnoszeniu się do zagadnienia homoseksualizmu, czy transpłciowości – zdaje się, że owe założenia – niczym innym jak IGNORANCJĄ. Jak to świadczy o tych, którym zdaje się, że wiedzę posiadają, że pozwalają sobie na opisywanie i analizy – u podstaw mając zawężać pogląd, jakoby twórczość w temacie skurczona do tego co widoczne, oficjalne?

KPINA.

Demontaż słuszności przekonań tych którym zdaje się że „wiedzą” i „szczerze” odnoszą się – bezwzględnie, w potrzebie uwolnienia się od archaicznych wniosków, które kierują ku błędnemu podsumowaniu. Nieświadome czy świadome zamknięcie się na pewien odbiór z doborem czegoś i jednoczesnym nieuwzględnieniem reszty – służy budowaniu błędnych teorii, i zakłamuje rzeczywistość.

UŁOMNE – co ograniczane z wygody, szczególnie gdy wynika to z ograniczenia wyobraźni. Przeto – po cóż się brać za analizę?

piątek, 17 maja 2013

Castle Party 2012 Bolków zdjęcia

Nadal nie wiem czy w tym roku pojadę na CP. To sobie kilkoma fotkami wspomnę poprzedni roczek. Gdzieś tam była moja kwatera...


Niewiasty...







Tu też kilka się trafiło


sobota, 16 marca 2013

biało za oknem



Skończyłam niedawno pisać kolejną historię kolejnych bohaterek. Postanowiłam, że wyślę tekst, do jakiegoś wydawnictwa. Szukałam czegoś branżowego – a z tym w tym kraju nie jest łatwo. Zresztą, znajomości, plus wydawanie czegoś, coś już wydano za granicą. Tak jest prościej – tak jest w wydawnictwach. Jestem nastawiona negatywnie, wynik doświadczeń z poprzednich razów. Ale nic – chociaż spróbuję. Ale masy wydawnictw nie będę nawiedzać – chrzanię to, to strata kasy i czasu. Niech sobie tkwią w tym co tak lubią, w tym co uznają.



Zimna ponownie nawiedziła moje strony, i wkurza mnie to bardzo. Gruba warstwa śniegu robi swoje. Musi upłynąć trochę dni, nim na nowo będzie można dostrzec trawę, asfalt i beton, jakie przysłonił bardzo szczelnie.

czwartek, 31 stycznia 2013

Na przedpolach i zapleczu...

Cudowne widoki na przedpolach i zapleczu kilku fortów byłej Twierdzy Przemyśl, w rejonie granicy z Ukrainą. Nie wszędzie jeszcze człowiek postawił swoje domy...



środa, 30 stycznia 2013

kilka zdjęć



Moja znajoma bardzo lubi zwierzęta, i gdy bywamy tu, czy tam, udaje się nam do nich zbliżyć. Ja staram się zrobić zdjęcia, by miała pamiątkę. Często podchodzą z ochotą, łase by je pogłaskać, czy obdzielić smakołykiem.







czwartek, 24 stycznia 2013

Wyżyna Krakowsko-Częstochowska



 Zamki
Za oknem zima. Nie lubię, skłania mnie do kierowania się ku wspomnieniom z poprzedniego roku. W Ogrodzieńcu bywałam już kilka razy, w Ojcowie także, Mirów, Bobolice, czy Lipowiec w poprzednim roku odwiedziłam pierwszy raz, choć tyle razy się już do nich przymierzałam… Otarłam się już także o Tenczyn (m. Rudno), Rabsztyn, Pieskową Skałę, Olsztyn k/Częstochowy. Jeszcze kilka mi zostało – może kiedyś…
Mirów
 Bobolice
Ogrodzieniec